Dziesiątki Świeżaków, góry klocków, kolekcja samochodzików, serie książek, filmów, figurek piętrzą się w pokoju dziecka. Jakby tego było mało, są tam też znalezione gdzieś kamyczki, pióra, sznurki, kasztany i inne skarby. Sprzątanie to nie wszystko. Nawet najlepiej ułożone rzeczy w pewnym momencie przestają się mieścić, nie są już używane, bo jest ich zwyczajnie za dużo, dziecko się nimi znudziło, albo z nich wyrosło. Mimo to malec nie chce się z nimi rozstać a na dodatek prosi o kolejne . Bo coś nowego jest modne, bo "wszyscy to mają", bo: "maaamoo! ale ja chcę!"
Co robić? Zamienić mieszkanie na większe? A może oddać dziecku własną szafę? Czy jest możliwe ograniczenie konsumpcyjnych zapędów malucha? Czy jest jakiś sposób na pozbycie się części zabawek?


