"Mówiłem Ci, że nie wolno bić słabszych" mówi tata z dowcipu wyciągając synka z piaskownicy. Moc swoich słów podkreśla (przekreśla?) wymierzając klapsa. Absurdalność tej sytuacji jest oczywista. Dla coraz większej liczby rodziców negatywne skutki klapsów też są oczywiste. Na szczęście. Jednak samo odrzucenie fizycznej przemocy to nie wszystko. Trzeba poszukać alternatywnych metod.
Skoro nie siłą, to jak? Jak nauczyć dzieci, że nie wolno bić i gryźć? Jak nauczyć zachowań, które uważamy za pozytywne? Jak wpoić zasady? Jestem gorącą zwolenniczką rozmowy, uważnego kontaktu z dzieckiem, modelowania i naturalnych konsekwencji, ale dziś jeszcze nie o tym. Dziś o karach i nagrodach. Bo to one są powszechnie stosowaną metodą wychowawczą.
Jakie są skutki kar i nagród?
Przynoszą szybki efekt. Dzieci, aby uniknąć kary, albo zasłużyć na nagrodę, robią to, co chcemy, aby robiły, lub odwrotnie - nie robią tego, czego nie chcemy.
Nie musimy poświęcać wiele czasu na tłumaczenia, rozmowy, dochodzenie do wspólnych rozwiązań.
Czyli same plusy? Chyba jednak nie. Przyjrzymy się skutkom ubocznym.
Sklep spożywczy. Umęczona mama z kilkulatkiem. Dziecko wrzeszczy. Domaga się batona. Mama odmawia raz, drugi. Jej twarz czerwienieje coraz bardziej. W końcu wymierza klapsa. Dziecko milknie.
Sukces wychowawczy? Nauczyło się, że nie tędy droga? Że warto tłumaczyć o co nam chodzi, zamiast krzyczeć? Dowiedziało się, dlaczego nie dostało batona? Raczej nie.
Niestety prawie 70% Polaków wymienia klapsy, jako karę, którą stosują najczęściej*
Klapsy - dowód rodzicielskiej bezradności. Efekt gniewu, frustracji, nawyków, braku znajomości innych rozwiązań. Broń obosieczna. Niszczy relację. Zaufanie zamienia w strach. Ze strachu dziecko unika niewłaściwych zachowań, kiedy rodzic jest w pobliżu. Kiedy nie boi się kary, robi rzeczy zakazane, bo nie rozumie, dlaczego nie powinien, albo chce w końcu zrobić coś po swojemu. Kiedy jest już starsze, często "na złość rodzicom". Według badań dzieci, które postępują zgodnie z normami i zasadami moralnymi domu rodzinnego, to te, które miały dobry związek z rodzicami, a nie te, które zmuszono do właściwych zachowań strachem.
Przemoc pogarsza stan psychiczny dziecka i rodzica. Sprawia, że młody człowiek sam staje się bardziej agresywny, ma mniej wrażliwości, empatii. Skoro rodzic, który jest wzorem bije, to bicie jest normalne. Rozwiązywanie konfliktów siłą jest w porządku.
Dzieci często karane fizycznie doświadczają dużego napięcia i lęku, mają poczucie bezradności, częściej zapadają na depresję, trudniej im budować głębokie relacje interpersonalne, częściej mają tendencje samobójcze.
Klaps to nie drobiazg. To przemoc. Pierwszy potrafi być bodźcem do zmiany dla zagubionego rodzica, bywa też niestety początkiem serii. A czasem nawet pierwszym krokiem w przepaść. Nie pozwólmy na to w swoich rodzinach, ani w swoim otoczeniu. Szukajmy nowych rozwiązań, reagujmy, kiedy ktoś przy nas bije dziecko.
A na deser film z eksperymentu, który dotyczył przemocy wobec kobiet. Mimo, że temat nieco inny, pięknie pokazuje parę przyczyn, dla których warto zatrzymać się i poszukać innych metod niż klaps.
O nich następnym razem :-)
*badania Millward Brown SMG/KRC przeprowadzone na potrzeby kampanii Dzieciństwo bez przemocy Fundacji Dzieci Niczyje w 2008 roku. Szersze dane nt. konsekwencji kar np. w publikacji Fundacji Dzieci Niczyje "Kary fizyczne w wychowaniu dzieci".