czwartek, 31 marca 2016

Odrabianie lekcji z dzieckiem - zło konieczne?

Nikt ze mną lekcji nie odrabiał.  Dostałam się jednak do wybranego liceum, skończyłam studia i radzę sobie jakoś w życiu, nawet całkiem dobrze. Mam też wrażenie, że większość współczesnych rodziców może powiedzieć o sobie to samo. Dziś sytuacja prac domowych wygląda inaczej. Wielu rodziców (nawet gimnazjalistów) poświęca wieczory na siedzenie z dziećmi nad książką.  Czy warto? A może zamiast wciąż sprawdzać wypracowania i słupki, możemy wykorzystać ten czas inaczej. Może nauczyć dzieci czegoś, czego nie da im szkoła?

Na pewno jako rodzice możemy kształtować postawę: nauka dla wiedzy, a nie dla ocen.  Większość szkół ma niestety zupełnie odwrotne podejście. Prześcigają się w rankingach, a dzieci są zachęcane do uczenia się dla stopni. Dzięki temu szkoła może powiedzieć, że dobrze uczy. Jednak jaki będzie pożytek z czerwonego paska, czy świetnie rozwiązywanych testów, jeśli dziecko nie potrafi myśleć, albo uczy się tylko, żeby zaliczyć. Jak to zmienić? Można spytać popołudniu: czego ciekawego się dzisiaj nauczyłeś? Podkreślać, że ważna jest wiedza, a nie oceny. Rozmawiać o tym, czego dziecko się uczy i do czego ta wiedza się może przydać, zamiast o tym jakie były oceny z klasówki i jaka jest średnia klasy. Takie podejście sprawi, że dziecko będzie się chętniej uczyło, a dobre oceny będą tylko efektem ubocznym.
Kiedy dziecko zaczyna przygodę ze szkołą warto:

czwartek, 10 marca 2016

Fascynująca inspiracja dla każdej rodziny "7 nawyków szczęśliwej rodziny" Covey'a

7 nawyków towarzyszy mi od lat. Dzięki nim wiele dobrego się w moim życiu wydarzyło. Pierwsza książka na ten temat, "7 nawyków skutecznego działania" Stephena Covey'a, to baza dla kolejnych. Można ją wykorzystywać indywidulanie dla zwiększania swojej efektywności, satysfakcji, poprawy relacji i nie tylko. Czytaliśmy ją z mężem niedługo po ślubie - powoli, delektując się i wprowadzając w życie kolejne nawyki. Kiedy urodziło się nasze pierwsze dziecko wyszło polskie wydanie "7 nawyków szczęśliwej rodziny". Trafiło w odpowiedni czas i oczywiście prosto do naszego domu. Czytaliśmy po raz pierwszy i zastanawialiśmy się jakie dzieci chcemy wychować i jak ma wyglądać nasza rodzina. Teraz czytam z synem "7 nawyków skutecznego nastolatka", a z córką "6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz" obie Sean'a Coveya (syna Stephena). Czytamy na zmianę, dyskutujemy. Jest ciekawie. Ale dziś nie o tym. O nastolatkach innym
razem. Teraz o rodzinie.

czwartek, 25 lutego 2016

Zerówka czy pierwsza klasa? Co wybrać dla 6-latka?


Zebranie z rodzicami zerówkowiczów. Kolejni rodzice i ten sam problem: zostawić dziecko w przedszkolu jeszcze na rok, czy posłać do szkoły. Zerówka - po raz drugi, czy pierwsza klasa?

W tym roku nam, pedagogom, dużo trudniej odpowiedzieć na to pytanie. Dotychczas chodziło przede wszystkim o dojrzałość dziecka: fizyczną, społeczną, emocjonalną, poznawczą. Z tą dojrzałością bywa różnie. Sprawność i samodzielność dzieci ćwiczą od początku przedszkola, społecznie też zwykle pod koniec przedszkole jest dobrze, rozwój poznawczy często przewyższa normy. Jednak emocje i koncentracja u sześciolatków (szczególnie chłopców) potrzebują zwykle jeszcze trochę czasu, żeby się rozwinąć. 

Dziś sytuacja się zmieniła.

środa, 20 stycznia 2016

Najlepszy prezent dla dziecka - refleksje poświąteczne.

Oj działo się, działo.... Święta, wyjazd, choinka, goście, czytanie, łyżwy, prezenty...

Przyglądam się dzieciom rozrywającym papiery w gwiazdki i renifery. Piszczą z radości. Z papieru wynurza się torba tropiciela.  Patrzę z przyjemnością i zdaję sobie sprawę, że nie pamiętam, co dostali w poprzednich latach. Została tylko ich radość.
No, może utkwił mi w pamięci pierwszy jeździk dla rocznej Niny, wielka hulajnoga, czy pierwsze łyżwy. Jednak to nie rzeczy przychodzą mi na myśl, kiedy wspominam święta.



czwartek, 19 listopada 2015

Jak i po co uczyć dzieci rozpoznawania i nazywania emocji?

Adaś chodzi do przedszkola. Kiedy jest smutny płacze, kiedy wesoły śmieje się, a kiedy się złości. - krzyczy, gryzie i rzuca się na ziemię. Jego mama cieszy się radością synka, jakoś radzi sobie z jego płaczem, ale wrzaski i ciskanie przedmiotami doprowadzają ją samą do szału lub bezsilnej rozpaczy.
Nastoletnia Julia stara się ukrywać swoje uczucia, ale często przypomina małego Adasia. No może już nie gryzie... ale często płacze z "byle powodu", krzyczy, trzaska drzwiami...
Samo "uspokój się!" nie wystarczy. Możemy akceptować uczucia, stawiać granice, rozmawiać, ale dziś nie o tym.